Krytyka Wikipedii

Styczeń 27, 2009

Z prasy: „Wikipedia: Polska to organizator holokaustu”

Filed under: Krótka piłka,pl.wiki,Pornopedia,Z list mailingowych,z mediów — wikikrytyk @ 4:16

W portalu dziennik.pl pojawił się artykuł "Wikipedia: Polska to organizator holokaustu". Na liście wikipl-l pojawiła się dyskusja na ten temat, gdzie — jak to praktycznie zawsze bywa — odsądza się dziennikarzy od czci i wiary, chociaż Polimerek sam przyznaje, że w zasadzie mają rację…

Przewija się wątek "wersji przejrzanych" i tego, czym są (a czym nie)… Prawdę mówiąc, tego typu dyskusje przypominają mi gonienie wikipedystów za własnym ogonem, ale nie będę się teraz o tym rozpisywał. W każdym razie mam dla wszystkich zainteresowanych ciekawostkę z tej dziedziny: jednym z tzw. "dobrych artykułów" jest hasło o pornogwiazdce Ginie Lynn (wymienione zresztą obok prawdziwych aktorek jak Angelina Jolie…). Dowcip polega na tym, że pomimo tego, że wikipedyści uważają, że jest to hasło "dobre, napisane zgodnie z zasadami, zaleceniami edycyjnymi i w miarę szeroko, choć niekoniecznie wyczerpująco opisujące temat", to brak jest wersji przejrzanych (link do aktualnej w tej chwili wersji).

Cóż, Wikipedia to cyrk na kółkach…

Reklamy

Lipiec 15, 2008

„Kapitał intelektualny Polski”?!

Filed under: pl.wiki,Różne,Z list mailingowych — wikikrytyk @ 2:32

Wikipedyści uwielbiają się (pseudo)intelektualnie masturbować, wynajdując i zachwycając się różnymi pochlebnymi materiałami o Wikipedii poza nią (chociaż i tak się zazwyczaj okazuje, że te pochlebstwa są inspirowane tak naprawdę przez jakiegoś wikipedystę lub ich naiwnego zwolennika — i tym razem najwyraźniej nie jest inaczej).

Przeglądając listę wikipl-l (z której zostałem bezceremonialnie wywalony, ale o tym innym razem) natrafiłem na ten post Polimerka, który wskazuje na raport "o kapitale intelektualnym Polski". Raport jest dostępny jako plik .pdf (ok. 11-12 MB), a także w wersji do przeglądania w przeglądarce www. Mowa jest też w nim o Wikipedii (w .pdfie na stronie 3 jest podany adres hasła :en:Green paper oraz na stronie 118 jest mniej-więcej to, co jest na stronie, do której link podałem wcześniej). Zacytuję inkryminowany fragment:

Przykładem projektu przełamującego w Polsce bariery dla otwartości i współpracy jest polska Wikipedia. Przez siedem lat od jej powstania kilkanaście tysięcy osób stworzyło prawie pół miliona artykułów, a dwa tysiące z nich pracuje nad encyklopedią regularnie.

Hehe, niektórzy pracują nawet bardziej "regularnie" niżby sami chcieli (bo się np. uzależnili).

Współtworzona przez społeczność wolontariuszy i swobodnie dostępna, Wikipedia jest wzorcowym przykładem zaangażowania obywatelskiego w społeczeństwie wiedzy.

Cóż, napiszę tylko tyle, bo mi opadły wszystkie kończyny: miałem trochę do czynienia z tym "wzorcowym przykładem zaangażowania obywatelskiego w społeczeństwie wiedzy" i jeśli sobie pomyślę, że tego typu niepełnosprytne raporty są współfinansowane z pieniędzy podatników, to robi mi się niedobrze.

Dopisek (2008.08.03): W jednym z ostatnich numerów "Polityki" (nr 30 (2664), 26 lipca 2008) znajduje się artykuł Jacka Żakowskiego "Którędy naprzód?" (s. 22). Autor przeciwstawia w nim raport, o którym mowa (nazywany w artykule "raportem Boniego") raportowi FORu oraz tzw. "drodze IV RP". Prawdę mówiąc, nie czytałem dokładnie żadnego z raportów, więc jeśli przyjąć za dobrą monetę tekst Żakowskiego (któremu "raport Boniego" się wyraźnie podoba), napiszę tak: jeśli jest coś, czego nie lubię bardziej niż Wikipedii ;-), to są to niewątpliwie chore pomysły ekonomiczne neoliberałów. Z tego powodu "raportu Boniego" zdecydowanie nie warto przekreślać tylko z powodu tej, nazwijmy to, wpadki z Wikipedią (chociaż kilka innych wpadek możnaby też jeszcze znaleźć…). A zatem, streszczając moje stanowisko do minimum: edukacja — tak, Wikipedia — nie (albowiem tak naprawdę niewiele ma wspólnego z rzetelną edukacją).

Kwiecień 10, 2008

Beno-manifest

Filed under: pl.wiki,WikiKult,Wikipedyści,Z list mailingowych — wikikrytyk @ 7:07

Jako że ostatni wpis w tym blogu był już jakiś czas temu, pozwolę sobie na początek na kilka uwag natury formalnej. Pragnę uspokoić wszystkich moich wiernych (i niezbyt wiernych ;-) ) czytelników, że nie przeszedłem na ciemną stronę Mocy, nie zostałem zastraszony przez wikikomando ani nie umarłem. Po prostu krytyka Wikipedii to tylko jedno z moich hobby, wcale nie najciekawsze, chociaż niewątpliwie zabierające potencjalnie najwięcej czasu. Być może postaram się pisać częściej (np. co najmniej jeden wpis na miesiąc), ale niczego nie obiecuję. Mam pomysły na kilka-kilkanaście interesujących wpisów, ale po prostu mam inne rzeczy do roboty niż zajmowanie się Wikipedią.

Przejdźmy jednak wreszcie do głównego tematu tego wpisu. W sumie pewnie nic bym jeszcze jakiś czas nie napisał, gdyby nie zdarzyła się rzecz dosyć niecodzienna. Mianowicie jeden z najbardziej zaangażowanych wikikultystów porzucił (przynajmniej oficjalnie) obiekt kultu i na pożegnanie zostawił tekst, pod którym w zasadzie w całości mógłbym się też podpisać.

Ale po kolei.

Jest sobie święto, obchodzone 1 kwietnia każdego roku, o nazwie Prima Aprilis. Niektórzy z administratorów WP postanowili też je obchodzić w Wikipedii. Administrator Roo72 (dyskusja|edycje|rejestr|zebrane bloki|staty1|staty2) (o którym można by napisać niejeden długi i raczej smutny elaborat, zostawmy to jednak na inną okazję) stworzył artykuł "Adam Mickiewicz (wynalazca)", który z przestrzeni głównej (czyli artykułów) został już skasowany, ale nadal istnieje jako Wikipedia:Prima aprilis/Adam Mickiewicz (wynalazca) (wersja aktualna w chwili tworzenia tego tekstu). Niewątpliwie żart znakomity, przygotowany artykuł ma wiele cech znakomitego, trudno wykrywalnego hoaxa, czyli fałszywki, które wikipedyści starają się zwalczać. Obchodzenie w ten sposób Prima Aprilisa w Wikipedii nie spodobało się innemu administratorowi — Beno (dyskusja|edycje|rejestr|zebrane bloki|staty1|staty2). Beno to jeden z czołowych wikipedystów, ma blisko 50.000 (tak, 50 tys.!) edycji w polskiej WP na swoim koncie (stąd też narzędzie pod linkiem "staty2" nie działa za dobrze, albowiem ma ograniczenie do jakichś 45 tys. edycji…). Beno wylał troszkę swoich żali na publicznej liście mailingowej polskiej Wikipedii, ale w końcu (słusznie) stwierdził, że lepiej sobie dać spokój z WP całkiem i zostawił w "kawiarence" poniższy tekst na pożegnanie. Pozwoliłem go sobie tutaj w całości i bez skrótów zacytować (tekst Beno jest kursywą) oraz skomentować niektóre fragmenty (mój komentarz będzie zwykłą czcionką). No to lecimy:

Pożegnanie od Beno

Na Wikipedii, jak wiadomo, prima aprilis trwa przez cały rok.

Na ten prima aprilis, który ze wszystkich problemów Wikipedii był, jest i będzie zawsze numerem jeden, składają się codziennie setki bardziej czy mniej wyszukanych dowcipów lub tylko zwykłych nieodpowiedzialnych wpisów. Wikipedia nigdy nie dogoni z oczywistych względów poważnych, autoryzowanych przedsięwzięć, ale może być dość dobra.

Ciekawe, że kiedy ja to samo pisałem w wikipedii (zanim zostałem zablokowany), to byłem określany mianem "trolla" i "wandala". No ale kiedy pisze to jeden z "wikiwiernych" (nawet już byłych), to zupełnie inna sprawa…

Mimo to panuje tutaj nadmierne samozadowolenie wikipedystów, że jesteśmy już prawie normalną encyklopedią. Samozadowolenie to jest tak mocne, że za dobrą monetę biorą wikipedyści informacje z mediów, że np. mamy tle samo błędów co np. PWN czy Britanica.

Sęk w tym, że to sami wikipedyści starają się tworzyć taki obraz Wikipedii w mediach. Np. Przykuta (dyskusja|edycje|rejestr|zebrane bloki|staty1|staty2) robi wiele, żeby obraz WP w mediach był wyłącznie pozytywny.

Jest to oczywista nieprawda. Dziennikarze, czy też różne organizacje muszą czasami zaistnieć, a przecież informacja o tym, że dobra poważna encyklopedia jest dobra, to żadna informacja, bo to nudna oczywistość. Dlatego więc od czasu do czasu ktoś wpada na pomysł, by tak zmanipulować kryteria, aby dało się dowieść, że np. Wikipedia jest porównywalnie poważnym źródłem wiedzy. Rodzi to określoną reperkusję zaniku czujności i odpowiedzialności. Skrajnym przykładem tego stały się na Wikipedii obchody prima aprilis, które dla mnie są czymś tak absurdalnym, że uzasadnienie tego jest zbędne. Takie świętowanie w tym miejscu i w tej sytuacji to tak, jakby załatwić się raz w roku na talerz, z którego zwykle się je. Po prostu czynność strukturalnie sprzeczna z podstawowymi założeniami funkcjonowania danej grupy. Żart jest dobry, gdy nie szkodzi, a prowokowanie do zachowań będących na co dzień najpoważniejszym zagrożeniem jest zwykłym strzelaniem sobie w kolano. No bo jeśli daje się przykład tak ryzykownej gry tego dnia, to muszą być tego skutki.

Zresztą rzeczony hoax i inne wpisy nadal wiszą na Wikipedii (nie ważne, w której przestrzeni lub w historii zmian czy dyskusji) i jest tylko kwestią czasu, zanim zaczną plenić się w goglach poprzez dumpy z automatu. Jest zbyt wiele przekłamań, które w historii wiedzy ludzkości zaczęły żyć swoim życiem i do końca świata będą sprostowywane bez końca, bym akceptował także na Wikipedii aż taką nieodpowiedzialność.

Każdy zapewne, kto wystarczająco długo czyta Wikipedię, styka się z informacjami, w które trudno uwierzyć. I potem okazuje się jednak, że to prawda, że gaz jest płynem, nie jest żartem, że w armii Andersa niedźwiedź był oficjalnie (i w praktyce też) żołnierzem frontowym, i wcale wygłupem nie jest, że powiedzonko "pijany jak Polak" to dla naszego narodu najwyższa pochwała. Wielu również z zakłopotaniem musiało zweryfikować, często po dłuższym upewnianiu się, swoje informacje z najbardziej fachowych podwórek. Wszystko to jednak będzie zawsze przeplecione realną obawą, czy aby Wikipedia nie podaje fałszywych informacji. A w dodatku… edytowanie na Wikipedii to pięć kroków do przodu i cztery w tył. Biorąc pod uwagę wysiłek uczestników projektu, łatwo zauważyć, że wydajność pracy jest tutaj fatalnie niska. To są Himalaje braku efektywności. Fakt, inaczej się nie da w tego typu całkowicie wolontariackim, anonimowym i w dużym stopniu anarchistycznym projekcie, ale przydawać sobie w tej sytuacji jeszcze więcej pracy? Wydawało mi się, że doświadczeni wikipedyści orientują się w realiach, ale nie…

Z tym "inaczej się nie da" możnaby dyskutować. Wg niektórych szacunków 90% trywialnych wandalizmów możnaby uniknąć, gdyby zabezpieczyć permanetnie wszystkie strony, tzn. umożliwić edytowanie tylko użytkownikom zalogowanym. Możnaby też wprowadzić obowiązkowe potwierdzanie zakładania konta via e-mail, co utrudniłoby nieco szybkie zakładanie pacynek. Żaden z tych pomysłów jednak nie został wprowadzony…

Tu nie chodzi o wybryk kilku osób, tylko o postawę reszty. Wydawało mi się, że pierwsza primaaprilisowa próba edycji przez doświadczonego wikipedystę skończy się kasacją wpisu po pięciu minutach i pozbawieniem, poza procedurami, funkcji administratora. Tym czasem doszło do tak absurdalnej sytuacji, że nie jestem tego w stanie zrozumieć. Otóż ci sami ludzie, w sumie dość duże grono, dyskutowali jednocześnie o wzmożeniu czujności przed atakami dowcipnisiów i jednocześnie zastanawiali się, gdzie na Wikipedii mogą tego dnia sami sadzić kwasy. Czy ci ludzie są normalni? Albo jedno, albo drugie. Sami urządzamy prima aprilis a innym nie damy i będziemy blokować? I nie chodzi tu o grono administratorskie, bo są to tak naprawdę normalni, tylko ciut bardziej doświadczeni wikipedyści. A każdy dłużej pozostający w projekcie użytkownik w końcu tym adminem się staje. Tak więc nie chodzi tu o jakąś enigmatyczną kastę "równiejszych", tylko o przeciętną użytkowników. Specyfiką typowych wikipedystów są pewne cechy osobowościowe, które są zbyt dla mnie obce, abym mógł współuczestniczyć.

Nie jestem pewien, czy faktycznie problemem są "cechy osobowościowe". Moim zdaniem raczej problemem są popsute zasady WP i generalna "kultura wikipedii", która nie służy tworzeniu encyklopedii, ale raczej dobrej zabawie i samopoczuciu uczestników. To są, niestety, często sprzeczne cele i kiedy istnieje między nimi konflikt, "zabawowa" strona bierze górę.

Chodzi o brak zdecydowania, słaby refleks, nadmierną pobłażliwość, rozwlekanie wszystkiego, rozdzielanie włosa na czworo, szukanie drugiego dna, zastanawianie się, a może ktoś chciał coś powiedzieć albo zrobić innego niż się wydaje i inne takie różne rzeczy typowe dla grona pozbawionego liderów. Mogę bić się z jednym koniem, ale nie z połową ludzi. Jestem zbyt zasadniczy na takie zabawy i dlatego postanowiłem sobie wreszcie odpuścić.

Ja też mam niską tolerancję na szeroko pojęty bullshit, dlatego dla mnie wikipedia też nie jest na dłuższą metę miejscem, w którym bym się dobrze czuł…

Wychodzenie z Wikipedii to wychodzenie z typowego uzależnienia. Niczym nie różni się od rzucania palenia czy zrywania więzi z małżonkiem alkoholikiem. Wikipedia to mocny narkotyk. Przyciąga pozornie nieporównywalną łatwością i skutecznością działania, bez potrzeby przygotowywania się, a efekty są widoczne natychmiast.

Beno dotyka tu bardzo istotnego problemu. Od Internetu jako takiego też można się uzależnić, ale WP uzależnia szczególnie. Zastanówmy się nad przyczynami. Wspomniany przez Beno efekt "natychmiastowej gratyfikacji" (jakże złudny, po nas mogą przecież przyjść następni, w WP panuje swoisty "kult ostatniej edycji") jest niewątpliwie istotnym czynnikiem. Innym jest (też dosyć pozorna) więź z pozostałymi uczestnikami projektu, którzy np. zostawiają wiadomości na stronie dyskusji danego wikipedysty. Każdą wiadomość należy przeczytać, najlepiej też odpowiedzieć, wszystko to pochłania dużo czasu i energii i nie pozwala łatwo odejść. Tak naprawdę im więcej ktoś poświęci czasu na Wikipedię, tym trudniej będzie mu ją opuścić — albowiem może się podświadomie wykluć przekonanie, że oznaczałoby to przekreślenie całej dotychczasowej działalności, przyznanie się do zmarnowania dużej części swojego życia na bezprzedmiotowe klepanie w klawisze i ślepienie w ekran monitora. Dlatego prawdopodobnie zdecydowana większość wiki-adminów jest silnie uzależniona od Wikipedii i nie będzie im łatwo odejść, nawet gdyby powzięli taką decyzję.

Jeśli sobie uświadomimy, jak fatalny wpływ na umysł dorosłych ludzi może mieć edytowanie Wikipedii, to jak skomentować beztroskie namawianie i przyjmowanie do grona "wikipedystów" dzieci i młodzież? Kolejny aspekt totalnego braku odpowiedzialności ze strony Wikipedii i wikipedystów.

Ale potem nie da się z tego wyplątać. Ileż to prac doktorskich nie ukończono, nie napisano książek, zawalono semestrów w szkołach, stracono wakacji, skrzywdzono własnych rodzin czy partnerów życiowych, nie zrobiono karier w pracy z powodu Wikipedii? Ile psów dopiero o czwartej nad ranem wychodziło na wieczorny spacer? Popatrzcie na siebie. Pluję sobie teraz w brodę, że kilka osób skutecznie namówiłem do powrotu, za co przepraszam i współczuję, więcej na szczęście się nie udało (też przepraszam za ryzyko). Wikipedyści to także, niechcący, grupa hermetyczna, współuzależniająca i nie dająca się łatwo opuścić, podobna do sekty. Aż dziwię się sobie, że przyznaję się do tego i że to teraz napisałem. I tak do końca życia będę chodził jak narkoman z wikipedystycznym odbezpieczonym granatem w kieszeni. Mam nadzieję, że kiedyś powiem ? "Jestem uzależniony. Jestem wikipedystą, który nie edytował od 10 lat". Bo jedna edycja, to w moim przypadku powrót w bagno. Ciekawe, czy kiedyś powstanie jakaś poradnia lub choćby specjalizacja o "naszym" kierunku wśród psychologów? Jestem przekonany, że pacjenci będą. Nie ukrywam, że tym moim bardzo osobistym zwierzeniem chcę sprowokować jeszcze kilka osób do odejścia z Wikipedii. Ale bez obawy. Odejście nawet kilku znaczących osób z projektu nie osłabi go

Widzę tu pewne echa jednego z moich postów na listę wikipl-l. Faktycznie, cały system WP jest tak skonstruowany, że odejście nawet kilku istotnych osób nie powoduje jakiegoś szczególnie widocznego załamania. Po nich przyjdą po prostu kolejne zastępy naiwnych. Prawdopodobnie właśnie dlatego tak zajadle niektórzy wikipedyści bronią ultrapozytywnego wizerunku WP w mediach — dzięki temu mogą "naganiać" następne osoby do darmowej pracy.

(no, po moim odejściu pewnie wróci w projekcie pisownia Rzeczpospolitej bez ygreka :-)). A może przy okazji to moje zwierzenie pomoże reszcie? Nie wchodź w projekt zbyt mocno, bo się spalisz. Poedytuj mniej, nie angażuj się,

Krótko mówiąc — nie traktuj Wikipedii zbyt serio. I to jest tak naprawdę jedyne rozsądne podejście, o czym wie spora część wikipedystów. Problem w tym, że oficjalnie wikipedyści utrzymują, że Wikipedia to super-poważny projekt, mogący konkurować z rzeczywiście poważnymi wydawnictwami encyklopedycznymi. Takie stawianie sprawy to jawne oszustwo i, po raz kolejny, bardzo duża nieodpowiedzialność.

ustaw budzik koło komputera. Obiecaj sobie jeden dzień w tygodniu bez edytowania. Załóż oddzielne konto w innym programie i nie korzystaj z niego, jako z głównego. W efekcie rzadziej, ale za to znacznie dłużej (w skali życia) posiedzisz na Wikipedii. Zachowaj dystans! Zacznij od dzisiaj. Kup żonie kwiaty i w porze wieczornych edycji pójdź z nią do kina. Jutro zrób sobie dzień zupełnie wolny od Wikipedii, bo zwariujesz tak, jak ja.

Wikipedia ma oczywiście do zaoferowania śliczny kaftanik bezpieczeństwa ;-) (z tego artykułu/eseju… tłumaczenie podpisu pod tym zdjęciem: "Nie jestem trollem! Ty jesteś trollem!").

Wikipedia to świetny poligon. Tu naprawdę twardnieją jaja, a człowiek nabiera niezłej wiedzy o skomplikoanej naturze psychiki innych ludzi, jak i zjawisk socjologicznych, ale w końcu energia porywa do efektywniejszego konkretu.

Pamiętaj jednak, że to, co obserwujemy w Internecie, to raczej "krzywe zwierciadło" psychiki i zjawisk socjologicznych. Nie wyciągałbym na tej podstawie zbyt daleko idących wniosków do zastosowania w "realnym świecie". Za to niewątpliwie jednym z niesamowitych aspektów WP jest możliwość zaobserwowania różnych tricków manipulacji informacją. Faktycznie, w tym aspekcie to świetny poligon. W jednym z przyszłych wpisów może napiszę wreszcie szerzej o "gaming the system".

Moja kreatywność się nie zmarnuje.

Nie wątpię. Szczerze życzę Ci wszystkiego najlepszego, czymkolwiek będziesz się zajmował poza Wikipedią.

Zdrowie za to na pewno poprawi (najbliższych zresztą też). A pozostającym w projekcie życzę dalszych bohaterskich zmagań z problemami nieistniejącymi gdzie indziej – to cytat z Kisiela :-).

Beno

P.S. Stronę mojej dyskusji, jeśli stać Was na odrobinę wyobraźni, oszczędźcie.

(koniec wypowiedzi Beno)

No cóż. Another one bites the dust. Należy trzymać kciuki za Beno, aby wytrwał w swoim słusznym i szlachetnym postanowieniu. Z pewnością będzie to trudne, bo WP baaardzo uzależnia. Jako przykład może nam posłużyć była wikipedystka Szoferka (dyskusja|edycje|rejestr|zebrane bloki|staty1|staty2). Zadeklarowała pod koniec maja 2007, że opuszcza WP, ale nie mogła się jednak powstrzymać od kilku edycji kilka miesięcy później… Wygląda jednak na to, że udało jej się w końcu skutecznie zerwać z WP. Pogratulować! (Szoferka jednak udziela się w innej wiki, Nonsensopedii (hostowanej przez Wikię…), więc pewnie dlatego łatwiej jej było "odstawić" Wikipedię…). Miejmy jednak nadzieję, że Beno też się uda.

Październik 12, 2007

„Faktycznie en-wiki schodzi na psy”

Filed under: en.wiki,Krótka piłka,Z list mailingowych — wikikrytyk @ 1:01

Z listy mailingowej WikiPL, z wątku "schodzimy na psy ?", tyczy się :en:Unusually-shaped vegetable:

"Czytaliście "Prawdę" Pratchetta?
Tam to było podawane jako hmm… szczyt bezguścia durnych czytelników prasy.
Myślałem, że to tylko jego wymysł, ale widzę, że to smutna rzeczywistość.

Faktycznie en-wiki schodzi na psy. :-("

TODO dla mnie: przeczytać "Prawdę" Pratchetta. :-)

Blog na WordPress.com.